Milano I / I



już czas!
wyjazd dość nieoczekiwany - to znaczy... wszystko zaczęło się od tego, że moi drodzy Rodziciele 29 grudnia zeszłego roku obchodzili 20 rocznicę ślubu i postanowili wyjechać na romantyczne świętowanie do Włoch, ale że mają jeszcze dwa przylepce to musieli je zabrać ze sobą ;P
i tak właśnie zaraz po świętach Bożego Narodzenia polecieliśmy do Włoch, do Mediolanu - włoskiej stolicy mody.
przylecieliśmy bardzo późno 27.12, a już drugiego dnia od samego rana polecieliśmy zwiedzać.
pierwszą rzeczą, którą odwiedzaliśmy codziennie była Milano Centrale, czyli największa stacja kolejowa, a w niej kawiarnia VyTA, w której jadaliśmy śniadania, na które składała się szybka kawa i croissant.
potem naszym ulubionym środkiem transportu, czyli metrem pojechaliśmy do centrum.
oczywiście przed samą katedrą (na którą poświęcę osobny post) poszliśmy do spacer do urokliwych uliczkach i do kościoła.
kościół zaskoczył mnie niesamowitymi malowidłami na suficie.
następnie podziwialiśmy siedzibę starej opery, do której niestety nie mogliśmy wejść.
potem udaliśmy się do Zamku Sforzów, który jest przeogromny: ma wielki dziedziniec i mnóstwo sal.
zaraz po wyjściu byliśmy na targach EXPO.
zjedliśmy kasztany, które o dziwo smakują jak słodkie ziemniaki i frytki ;)

to działo się pierwszego dnia.
już niedługo post o Duomo ;)

jeszcze jedna rzecz - stała się rzecz niezwykła
udało mi się przejrzeć album w sklepie wydawnictwa Taschen, jeden z najważniejszych albumów w moim życiu, którego chyba nigdy więcej nie będę mogła dotknąć.
mowa tutaj o albumie jednej z moich idolek fotografii, czyli Annie Leibovitz
jest to limitowana edycja albumu, jedna strona mierzy 69 cm, a sam album waży chyba z tonę. stoi na specjalnym stojaku i należy oglądać do w rękawiczkach. znajdują się tam jej najlepsze zdjęcia, które zapierają dech w piersiach.
niesamowite przeżycie!


it's time!
departure rather unexpected - I mean ... it all started with the fact that my dear parents at December 29th last year celebrated the 20th anniversary of the wedding and decided to go for a romantic celebration in Italy, but that they are still two adhesives have them with you ;P
and that's just after Christmas we flew to Italy to Milan - Italian fashion capital.
flew in very late 27.12, and the second day in the morning we flew to visit.
the first thing that was visited daily Milano Centrale, which is the largest railway station, and it VyTA café where we ate breakfast, which consisted of a quick coffee and a croissant.
then our favorite means of transport, which went to the center by metro.
of course, just before the cathedral (which would devote a separate post) went to walk to the charming streets and to the church.
church surprised me amazing paintings on the ceiling.
then admired the seat of the old opera house, which unfortunately we could not enter.
Then we went to the Sforzesco Castle, which is huge: it has a big yard and lots of rooms.
as soon as we were leaving at Expo.
ate chestnuts, which surprisingly tastes like sweet potatoes and fries;)

This has happened on the first day.
will soon post about Duomo;)

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty